Ostatni wrześniowy weekend poświęciliśmy na wycieczkę w południowych okolicach Warszawy. W wielu rejonach pod Górą Kalwarią, w pobliżu Warki, a także po wschodniej stronie Wisły, między Wilgą a Maciejowicami rozciągają się uporządkowane sady. O tej porze roku cieszą oczy dojrzewające jabłka i gruszki.

Z zachwytem podziwiamy kunszt sadowników przycinających drzewa tak, by owoce wygrzewały się w promieniach słońca.

Z każdej strony drogi widzimy charakterystyczne sylwetki niewysokich drzew owocowych unoszących wiele kilogramów owoców na przyciętych gałęziach.
Chciało by się spróbować wszystkich odmian, najchętniej prosto z drzewa.

Warto wybrać się z miasta, choć na chwilę, zobaczyć, może kupić choć skrzynkę jabłek. A potem mieć w rezerwie trochę czasu aby takie wspaniałe owoce przerobić na domowe przetwory...
To niesamowite, że takie małe drzewka dźwigają tyle jabłek. Na taką jabłoń nie można się wdrapać, usiąść na gałęzi..
OdpowiedzUsuńJadąc samochodem zawsze chciałam zrobić zdjęcia takim sadom, Tobie się udało!