Spacerując wzdłuż wyspy św. Małgorzaty w Budapeszcie dotarłam na jej koniec - do ogrodu japońskiego.
Być może znawcy dalekowschodniej sztuki ogrodowej uznają ten ogród za mało japoński. Tak naprawdę jest to ogród ogólno-orientalny, z nielicznymi japońskimi elementami. Najpiękniejsze z nich to liczne klony palmowe o rozmiarach małych drzewek, które cudnie się przebarwiają.
W tym niewielkim ogrodzie mamy także ciekawie ukształtowane iglaki.
A także fantastycznie żółknące jesienią metasekwoje i kompozycje z traw.Orientalny charakter podkreślają kamienne dekoracje, dość swobodnie umieszczone między bardziej europejskimi rzeźbami nimf i amorków...
Kompozycje uzupełniają astry marcinki, kwitnące właśnie teraz.
Dominującym elementem są jednak korony wielokolorowych teraz klonów palmowych.
I nawet jeśli ten ogród jest mniej "japoński" niż np. ogród we Wrocławiu, to jest bardzo malowniczy, szczególnie w wersji jesiennej.






