Kolejny weekend spędzamy prawie w tym samym rejonie, ale po drugiej stronie Wisły.
Najpierw romańska bazylika w Czerwińsku.

Potem spojrzenie z wysokiego brzegu w Wyszogrodzie na ujście Bzury do Wisły.
Przejeżdżamy Wisłę w Wyszogrodzie i jesteśmy po drugiej stronie mostu nad Bzurą.

A dalej już wilgotne łąki przy Puszczy Kampinowskiej.
Z tygodnia na tydzień zmieniają barwy na coraz bardziej jesienne.
I znowu nikogo tu nie ma poza nami, samotny rowerzysta, wędkarz. Nie narzekamy przesadnie włócząc się między zagubionymi puszczańskimi siedliskami.
Zauważyliście, że w ostatnim tygodniu sierpnia odleciały już bociany?
Na okolonych wałami nadbrzeżach Bzury można więc spokojnie leniuchować, wędkować, jeździć na rowerach albo w każdy inny sposób wykorzystywać ostatnie wolne dni. Obrzeże nad łąkami to Puszcza Kampinowska.
Jadąc drogą od Konika do Kamionu warto podążyć za małą strzałką bezpośrednio na nadwiślańskie wały. Jesteśmy na zachodnim brzegu Wisły, mniej więcej na wysokości Czerwińska. Nie dojedziemy co prawda do mostu na Wiśle w Wyszogrodzie i nie przeprawimy się na drugą stronę (po drodze nie przejedziemy przez Bzurę), ale z wałów nadwiślańskich widać już wieże kościoła i zabudowania w Czerwińsku.
Jest to ciekawe historyczne miejsce. W roku 1410 w drodze pod Grunwald przeprawiał się przez Wisłę Jagiełło wraz ze swoimi wojskami. Źródła hostoryczne opisują, że Wisłą spławiono ogromne tratwy, które tutaj połączono w swoisty most pomponowy, pozwalający na szybkie i sprawne przeprawienie wielotysięcznej armii. Więcej informacji znalazłam
W czasie ostatniej wojny we wrześniu 1939 roku, zgineło tu ponad 250 żołnierzy i 100 mieszkańców zamordowanych przez Niemców po obronie tego przyczółku.
Tym razem docieramy bez przeszkód, mijając wsie, gdzie wszystko jest jak kiedyś.
Pomiędzy budynkami rozciąga się starannie wypielęgnowany dekoracyjny ogród, nawiązujący i do ogrodów tradycyjnych, przydworskich i kompozycji całkiem współczesnych.
Czy będzie tak samo zachwycał tych którzy przyjadą tu po nas za kilka, kilkadziesiąt czy kilkaset lat?
Źródełka zmieniają swoje położenie drążąc stale podłoże. Dlatego celem utworzenia reezrwatu było zachowanie miejsc "erozji wstecznej źródeł Łyny".
Tutaj zbieramy ostatnie borówki, przejeżdżamy przez uroczą miejscowość Kot i już trzeba wracać. To tylko krótki sobotni wypad...
Ale nie narzekajmy, wokół pałacu przywrócono dawny kształt parku: od frontu - klasycznego, uporządkowanego, z tyłu - o charakterze bardziej naturalistycznym, angielskim, z imponującą kolekcją unikatowych i wiekowych drzew ozdobnych.
Szpaler sztamowych purpurowych róż podsadzonych białymi odmianami okrywowymi.
Wreszcie - romantyczna różanka.
Biorąc pod uwagę, że ten rok jest dla róż trudny, doceniłam idealny stan wszystkich bujnie kwitnących krzewów.
Szkoda jedynie, że brak oznaczeń odmian i wielbicielom ogrodów pozostaje trud samodzielnej identyfikacji.
Zajrzyjcie do Łańcuta będąc w okolicach Rzeszowa, jest wart odwiedzenia o każdej porze roku!


A obok figura pod kilkusetletnim dębem.
I cytat z tablicy pamiatkowej: