Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zieleń miejska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zieleń miejska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lipca 2016

Etnograficzny ogródek warzywny w Krakowie...

Spacerując po Krakowie zauważyłam, że Muzeum Etnograficzne zaproponowało ciekawy pomysł na ogródek warzywno-ziołowy. W wielkich donicach stojących na placu Wolnica wysiano pospolite rośliny użytkowe.

Oczywiście byłoby lepiej, gdyby warzywnik miał swoje grządki, a nie tylko donice na betonowym placu przy parkingu, ale lepiej tak niż wcale...
Jeśli podejdziemy do tego rzędu donic, zobaczymy, że w każdej rośnie zestaw 2-3 gatunków użytkowych, czasem zestawionych tak jak są one używane w kuchni: ogórki i koperek, a czasem dość zaskakująco: buraczki i rabarbar.
Każda donica ma swoją tabliczkę z nazwami roślin i ologowaniem sponsorów. Może dobrze byłoby jeszcze znaleźć tam więcej informacji o zastosowaniu danej rośliny, albo o jej pochodzeniu. O ile wszyscy znają cukinie, naparstnice czy ogródki, to z rozpoznaniem niektórych ziół mieliśmy kłopoty... Większość roślin jest bardzo typowa i łatwa "w obsłudze" pojemnikowej, co może być dobrą wskazówka, aby uprawiać je na tarasach i balkonach... I tak, mamy tu pomidory:
Mamy owocujące ogórki:
A także owocujące truskawki:
Do tego kilka roślin kwiatowych: naparstnice, łubiny, lwie paszcze. Prosty ogródek w pojemnikach gotowy!
moim zdaniem nawet tak symboliczna namiastka ogrodu warzywnego jest ciekawym pomysłem na wprowadzenie zieleni do przestrzenie miejskiej. Oczywiście, byłoby cudownie, gdyby ten ogródek mógł się poszerzać, zajmując więcej miejsca na wybetonowanym placu. Ale warto pochwalić choć taki pomysł!
 
Mały fiat, ogórki z koperkiem - ciekawy zestaw w tym mini-ogródku w Krakowie. A inne ciekawe ogrody warzywne opisałam tutaj:
Mikroogródki warzywne w Aarhus - tutaj (klik)
Nowoczesne apartamentowce i ogrody społeczne w Danii - tutaj (klik)
Idealny warzywnik w Ogrodzie Botanicznym w Sztokholmie - tutaj (klik)
 
 
 

środa, 1 czerwca 2016

Warszawski nowoczesny park...

Rzadko kiedy w dużym mieście powstaje nowy park. Niekiedy dobrą okazją jest rewitalizacja dużej części dzielnicy. Tak było na warszawskiej Woli, która stopniowo, od kilku lat przestaje być dzielnica fabryczną, a staje się nowoczesną dzielnicą biurowo-mieszkaniową. Szczęśliwie, poza szklanymi biurowcami znalazło się tutaj miejsce także na Park Europejski.
Kiedyś takie miejsca widywaliśmy tylko w wielkich metropoliach, gdzieś na końcu świata. A tu proszę, wsiadamy w II linię metra i już.
Najwyższe biurowce, są świeżutkie, jeszcze lśniące, natomiast niższe budynki, po drugiej stronie ulicy Towarowej jeszcze nie tak dawno były smutnymi fabrykami. Trudno teraz sobie to wyobrazić, ale w widocznym na środku budynku banku, mieściła się fabryka żarówek im. Róży Luksemburg, a przyszli studenci UW musieli odbyć tam miesiąc praktyk robotniczych...
Takie dawne warszawskie "ostańce" zaglądają do nowoczesnego ogrodu prawie z każdej strony...
 
Zaprojektowanie od zera parku w tak sterylnym szklanym otoczeniu nie jest łatwe. Wykorzystano tutaj dosłownie kilka gatunków drzew, posadzonych w bardzo różnej formie. Najniższe piętro zajmują gęste żywopłoty grabowe, które są przycięte w przestrzenne bryły.
Wyższe piętro, dosyć nietypowo tworzą glediczje trójcierniowe w odmianie limonkowej Sunburst, która daje niesamowity kontrast zwłaszcza z odbiciem deszczowych chmur w szklanych murach...
Jak widać nawierzchnia jest mieszana: kamienne płyty i drobny żwir w odcieniu kawy z mlekiem. Co ciekawe, nie zaplanowano ani jednego fragmentu trawnika. Przestrzenie między roślinnością urozmaicają zbiorniki wodne z fontannami... Obawiam się, że jesienią mogą być malowniczo usłane liśćmi, ale zakładam, że projektant wiedział co robi...
W głębi skweru umieszczono bardzo nowoczesną konstrukcje pawilonu wystawienniczego, który w poszczególnych "komórkach" prezentuje pojedyncze eksponaty sztuki bardzo współczesnej.
Całość wygląda jak obła gąsienica... a jej miękka owalność czy nawet kulistość bardzo kontrastuje z ostrymi krawędziami szklanych biurowców.
To czego bardzo mi brakuje to przytulne miejsca do siedzenia. Wymyślne kształty ławek bez oparcia są ciekawe, ale kto na nich usiądzie? W kilku miejscach mamy zestawy mebli paletowych, ale w tym zestawie wyglądają jakby stały przed fototapetą...
Trudno mi sobie wyobrazić, jak w porze lanczu w biurowców wychodzą piękne kobiety biznesu i w swoich zazwyczaj nieskazitelnych strojach siadają z kawką na takich fotelach...
Ciekawym dodatkiem jest też zbiornik wodny, w którym na specyficznych donico-wyspach posadzono drzewa iglaste (cyprysiki błotne?) podsadzone irgami. Widok ciekawy i odbicia w tafli wody interesujące...
Podsumowując, to ciekawe miejsce, moim zdaniem mało zachęcające do dłuższego przebywania, ale na pewno dodaje ożywczej świeżości pomiędzy biurowcami na Woli.
Warto odwiedzić Park Europejski, warto tu przyprowadzić gości, warto zobaczyć, jak fajnie może współistnieć nowe ze starym, zimne szkło z miękką zielenią...
 
***
Informacje praktyczne:
Plac Europejski leży bezpośrednio przy budynku Warsaw Spire, przy ul. Towarowej.
Informacja w portalu Tu Wola tutaj (klik)
Informacja o projekcie w portalu bryła.pl tutaj (klik)
 
***
 
 
Jak Wam się podobają takie nowoczesne miejsca?






wtorek, 24 maja 2016

Biurowo i łąkowo zarazem...

Piszemy czasem na naszych blogach o zieleni miejskiej, o skwerach, parkach i zieleńcach. Dziś przed pracą odwiedziłam z aparatem miejsce, które już dawno przyciągało moją uwagę.
Taka kwietna łąka. Wcale nie pokazowa, tylko całkiem rzeczywista.
Podglądam ją już drugi sezon i radzi sobie całkiem dobrze, choć jednak jest wspomagana podlewaniem. Najpierw w kwietniu pojawiają się narcyzy, a potem stopniowo szpaler kwitnących bylin wymieszanych w cudownym wielokolorowym dywanie.
Teraz, wzrok przyciągają złocienie, ale mamy tutaj i szałwie i krwawniki i rozmaite baldaszki baldaszkowatych...
Miejscami łąka przechodzi w rabatę z krzewów, gdzie teraz królują proste i niezawodne róże.
W niektórych częściach rabaty łąkowej, rośliny nie są tak chaotyczne, ale posadzono je w jednokolorowych skupiskach, co też daje niesamowity efekt.
Bardzo nowoczesny biurowiec jest otoczony wianuszkiem łąkowym...
I przez chwilę można zapomnieć o pewnej bezduszności i bezosobowości takich biurowców...
Ale niestety ten fajny obraz psuje brak miejsc parkingowych, co powoduje, że sąsiednia posesja niestety wygląda tak...
A mogło być sielsko i bajkowo w centrum miasta...
 
 

piątek, 15 maja 2015

Czosnkowe kule na placu Grzybowskim

Skwer na placu Grzybowskim opisywałam już trzy razy (tutaj). Wchodzimy w nowy sezon wegetacyjny, przyszedł więc czas na kolejną wizytę.
 
Na placu Grzybowskim nie ma zbyt wielu wczesnych, wiosennych roślin. Poza magnolią, w kwietniu i początku maja, nic interesującego nie kwitło. Ale teraz przyszedł moment na wiosenną wyprawę do królestwa czosnków.
Nie znam innego miejsca w Warszawie, gdzie rośnie i kwitnie tak wiele czosnków. W tej chwili zdominowały całą kompozycję, a swoją strzelistością nawiązują do okolicznych wieżowców.
Uważny obserwator, zauważy, że są to dwie różne odmiany czosnków, jedna odrobinę delikatniejsza, druga mocniejsza i wyższa. Trudno zgadnąć jakie są to odmiany, niestety nie mają podpisów...
Jeśli ktoś jeszcze zastanawia się nad zastosowaniem czosnków u siebie w ogrodzie, to czas porzucić wątpliwości. Jak widać, czosnki są bardzo wytrzymałe, wieloletnie i kwitną obficie na dość suchym podłożu w środku miasta.
Z czasem ich liście uschną, a na rabatach będą królowały byliny letnie: liliowce, astry, trawy. Kępy bylin na razie schowały się wśród liści czosnków, ale niedługo przyjdzie ich czas...
 
A teraz jest czas czosnków, dobry czas, żeby wybrać się na spacer na Plac Grzybowski, a jesienią posadzić czosnki u siebie!
 
 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

W drodze do pracy...

Ciekawa jestem jak jest u Was, a u nas czyli w Warszawie dużo rabat tulipanowych na miejskich trawnikach. Po drodze do pracy mijam kilka pięknych dywanów. Najpiękniejszy jest dywan wokół pomnika Lotnika.
tulipany
Tulipany jak landrynki
Fantastyczne, niziutkie pełne, wielokolorowe tulipany...
tulipany
Dywan tulipanów
Obłędne zestawienie czy właśnie brak zestawienia kolorów...
tulipany
Spokojne tulipany i pędzące samochody
Jak kolorowe landrynki...
tulipany
Tulipany pod kolor do mknących samochodów
Taki dziś miałam miły przed-pracowy poranek...
tulipany
Tulipany wokół Pomnika Lotnika
A jak u Was?

wtorek, 21 października 2014

A na ul. Świetokrzyskiej doniczkowo...

Po kilku latach prac związanych z drugą linią metra, udostępniono przejazd jedną z centralnych ulic Warszawy- ulicę Świętokrzyską. W ramach przebudowy zwężono jezdnię, poszerzono chodniki i zmieniono aranżację zieleni.
Wzdłuż ulicy Świętokrzyskiej mamy teraz donice z nowymi aranżacjami. W większości z nich rosną wiśnie, w niektórych - tawuły i miskanty.
Miskanty w doniczce wyglądają... mizernie.
 
W kilku miejscach zostały starsze drzewa, posadzone gruncie. Wśród nich dominują platany, pozostało tez kilka lip, które jednak nie czują się tu zbyt dobrze i bardzo szybko tracą liście.
Szeroki chodnik jest dość pusty, a rozstawione tu i tam ławki raczej nie zachęcają do odpoczynku.
Zastanawiałam się, dlaczego bardziej podoba mi się aranżacja zieleni na sąsiedniej ulicy- na Nowym Świecie. Jest tu duże więcej donic, w których nasadzenia są często zmieniane.
Akurat trafiłam na moment wymiany  niecierpków na jesienne chryzantemy. W większych donicach rośnie szpaler drzew liściastych (w tym roku są to robinie, kiedyś były wiśnie), które przed zimą zostaną zamienione na świerczki. Czy zauważyliście, że na Nowym Świecie ocalało jedno, ostatnie drzewko w gruncie? To grusza przytulona do tej kamienicy.
Zerknęłam do książki wspomnieniowej autorstwa Zygmunta Stępińskiego, który był jednym z architektów odbudowujących tę część Warszawy po II wojnie światowej.
Pisze on tak: "Przy odbudowie Nowego Światu, marzyłem zawsze o tym, aby na tę ulice wprowadzić zieleń. jest to bowiem jedyny fragment traktu Belweder-Zamek pozbawiony jej całkowicie".
W trakcie powojennej odbudowy, pozostawiono nieliczne siewki drzew, dosadzono także winobluszcze aby pięły się po elewacjach. Do dziś ocalała ta jedyna grusza, ale drzewa i kwiaty w donicach są jej dobrym uzupełnieniem. We wspomnieniach pana Stępińskiego, ta sama gruszka wygląda tak:
 
Zacytuję jeszcze jeden fragment ze Wspomnień Warszawskiego Architekta, dotyczący utworzenia zieleńców na tyłach Nowego Światu i Świętokrzyskiej: "Obsadzenie drzewami odbyło się w grudniu 1954 roku, tuż przed Bożym Narodzeniem. Nowym Światem przedefilowało dwadzieścia ciężarówek. Każda z nich wiozła po dwie dorodne, dwudziestoletnie lipki. Drzewa starannie opakowane - wraz z koszami ziemi ujętej w specjalne metalowe klamry - odbyły długa podróż spod Szczecina, aby ozdobić nową ulicę." Te posadzone 60 lat temu lipy do dziś rosną przy bocznych uliczkach.
A na ulicy Świętokrzyskiej jest doniczkowo...