Niewielki barokowy pałac z ciekawym ogrodem, uznawany za jeden z najpiękniejszych zespołów pałacowych w całych Czechach to tzw. Zamek Trojski w Pradze. Położony jest z dala od centrum miasta, blisko innych ciekawych miejsc: ogrodu zoologicznego i ogrodu botanicznego (pisałam o nim tutaj), które warto odwiedzić w czasie dłuższej, całodniowej wycieczki.
Kompleks pałacowy jest bardzo stonowany, spokojny, a ogród wręcz oszczędny, co daje oddech po szaleństwie różnorodności roślin w pobliskim ogrodzie botanicznym. Jak widać, w okolicy na nasłonecznionych wzgórzach do dziś uprawiana jest winorośl, co pozwala na wzbogacenie jesiennej wizyty o degustację lokalnego wina.
Są to tereny historycznych winnic św. Klary, w których uprawia się winorośl już od czasów cesarza Karola IV. Sam pałac zbudowano w latach 1679-1685, a jego ciekawa, barokowa fasada oraz wnętrza przetrwały do dziś w oryginalnym układzie.
Od strony ogrodu, największe wrażenie robią gigantyczne, podwójne, zdobione rzeźbami schody.
Stojąc na ich szczycie widzimy całe założenie parkowe, porównywane czasem do założeń francuskich ogrodów formalnych. Kwatery obwiedzione bukszpanem, drzewka ozdobne w prostych donicach, kolorowe śliwy ozdobne i wysokie lipy to niemalże wszystkie elementy tego oszczędnego parku.
Z boku głównej części znajduje się sad użytkowy, labirynt (widoczny na pierwszym zdjęciu), a do nielicznych altanek i tuneli wykorzystano po prostu winorośl.
Obecnie cały kompleks jest własnością miasta, wejście do ogrodów jest bezpłatne, a w budynku znajduje się galeria malarstwa, do której należy wykupić bilety.
Polecam gorąco odwiedzenie tego miejsca, które pozwala na odpoczynek od zatłoczonej i gwarnej praskiej starówki.







Kolejne pokolenia, w spokojniejszych czasach, rozbudowały zamek o pałacowe skrzydło, dające nie tylko większy komfort domownikom, ale także będące dowodem potęgi i siły rodu Radziwiłłów.
Po tragicznym epizodzie II wojny światowej, kiedy zamek pełnił rolę więzienia i getta, obecnie funkcjonuje jako ośrodek kultury.
Impoonuje zastosowaniem lokalnego piaskowca: z niego wykuto parapety, obramowania okien, kolumny i jedyną ozdobę dziedzińca - herb Radziwiłłów.
Wyobrażamy sobie, że Szydłowiec niegdyś był centrum lokalnej społeczności, dziś droga omija go łukiem, a my też pedzimy dalej, bo wykład, szkolenie...