Piszemy czasem na naszych blogach o zieleni miejskiej, o skwerach, parkach i zieleńcach. Dziś przed pracą odwiedziłam z aparatem miejsce, które już dawno przyciągało moją uwagę.
Taka kwietna łąka. Wcale nie pokazowa, tylko całkiem rzeczywista.
Podglądam ją już drugi sezon i radzi sobie całkiem dobrze, choć jednak jest wspomagana podlewaniem. Najpierw w kwietniu pojawiają się narcyzy, a potem stopniowo szpaler kwitnących bylin wymieszanych w cudownym wielokolorowym dywanie.
Teraz, wzrok przyciągają złocienie, ale mamy tutaj i szałwie i krwawniki i rozmaite baldaszki baldaszkowatych...
Miejscami łąka przechodzi w rabatę z krzewów, gdzie teraz królują proste i niezawodne róże.
W niektórych częściach rabaty łąkowej, rośliny nie są tak chaotyczne, ale posadzono je w jednokolorowych skupiskach, co też daje niesamowity efekt.
Bardzo nowoczesny biurowiec jest otoczony wianuszkiem łąkowym...
I przez chwilę można zapomnieć o pewnej bezduszności i bezosobowości takich biurowców...
Ale niestety ten fajny obraz psuje brak miejsc parkingowych, co powoduje, że sąsiednia posesja niestety wygląda tak...
A mogło być sielsko i bajkowo w centrum miasta...


















































