poniedziałek, 16 maja 2016

Wyjątkowa willa w Otwocku...

"Kto chce mieć pojęcie o ogólnym charakterze Otwocka, powinien go odwiedzić dwa razy przynajmniej: raz w końcu maja lub w czerwcu, gdy świeżo rozpuszczone pączki sosnowe napełniają powietrze niezrównanym aromatem, gdy wille otwockie toną wśród kwiatów bzu, jaśminów, a później akacji, gdy cały Otwock wre życiem i gwarem licznych letników - drugi zaś raz - wśród zimy, gdy śniegi spadłe pokryją białym całunem lasy tutejsze - i nad Otwockiem zapanuje majestatyczna cisza." W. Czaplicki, Przewodnik po Otwocku, 1906

Są w naszej okolicy i takie zakątki. Sięgające korzeniami do pierwszych lat XX wieku, kiedy Otwock stał się szybko rozwijającym się uzdrowiskiem. Ze względu na suchy klimat i zatopienie w sosnowych lasach typowe letnisko powoli przeradzało się w "leśną stację klimatyczną". To zupełnie niesamowite, w roku 1925 w Otwocku spisano: 2 hotele, 40 pensjonatów, 1300 willi i dworków z łączną liczbą pokoi gościnnych 4480!
Spisy gości uzdrowiska mówią o rocznej frekwencji około 14 000 osób w 1928 roku, z których większość spędzała tu kilka miesięcy, a nawet lat lecząc przede wszystkim choroby dróg oddechowych. Wiele osób korzystając ze specyficznego mikroklimatu doznawało ulgi w cierpieniach gruźliczych, której przecież przed odkryciem antybiotyków, nie leczono w dzisiejszym rozumieniu.
Na potrzeby coraz liczniej przybywających koleją gości rozbudowywano drewniane wille w specyficznym stylu zwane "świdermajerami", lub po prostu "drewniakami". Wiele z tych budynków zaopatrzono w szerokie werandy i tarasy, umożliwiające gościom leżakowanie.
Największym uzdrowiskiem był pensjonat Abrama Górewicza. Źródła podają, że ten imponujący budynek jest największym drewnianym pensjonatem nie tylko w naszej okolicy, ale także w Europie. Co ciekawe, powstawał on stopniowo, w latach 1906-1921, a ostatecznie składa się aż z siedmiu skrzydeł zanurzonych w sosnowym lesie.
Na południe wysunięte są rozłożyste werandy, a od strony wschodniej - ulokowano raczej niewielkie pokoiki mieszkalne.
Pensjonat był niezwykle elegancki i nowocześnie wyposażony. Gości zachęcały foldery reklamowe:
Oczywiście, nadejście wojny przerwało rozwój otwockiego uzdrowiska. Obecnie miasto nie ma oficjalnie takiego statusu, choć do dziś dział tu kilka dużych kompleksów szpitalnych, także związanych z chorobami płuc. Imponujący gmach sanatorium Górewicza przechodził przez różne ręce, ostatecznie trafiając do inwestora, który obiecał odtworzenie w nim jednostki leczniczej.
Prace remontowe trwają, a mieszkańcy zabiegają o zachowanie nielicznych pozostałych stuletnich "drewniaków". Nawet jeśli oczekiwania dzisiejszych kuracjuszy są wyższe niż kiedyś, to nadal budynki te zachwycają urokliwymi detalami...
W wielu nowych budynkach, prywatnych i publicznych przywołuje się podobne detale...
W 1906 roku, Przewodnik po Otwocku tak widział przyszłość tych okolic: "Z czasem nie będzie to już miejscowość przeważnie dla chorych przeznaczona, lecz i dla tej ludności Warszawy, która pracując i działając w Warszawie, zechce zamienić niezdrowe, a coraz droższe mieszkania stołeczne, życiem wśród przyrody."
Aby promować piękno dawnych budynków sanatoryjnych, co roku organizowane są Festiwale Świdermajer - tutaj. Wydawane w formie reprintów są też dawne teksty, reklamy i zdjęcia - tutaj. W pewnym sensie, budynki te żyją jako świadectwo unikalnej dawnej świetności tego obszaru, choć pewnie wolelibyśmy widzieć je w lepszym stanie...
 
Dla zainteresowanych:
Pensjonat Abrama Górewicza - informacje wikipedia
Apel mieszkańców o odbudowę pensjonatu - kwiecień 2014
Informacja o rewitalizacji - kwiecień 2016

Może kolejnej wiosny już będą widoczne postępy w odbudowie tego niesamowitego budynku?

Korzystałam z publikacji: Robert Lewandowski: Kronenberg, Andriolli i wilegiatura czyli podwarszawskie letniska linii otwockiej, 2012
 

środa, 11 maja 2016

Wiosna w Ogrodzie Krasińskich w Warszawie

Ogród Krasińskich jest częstym celem moich spacerów. W 2015 roku, odwiedziłam go dwukrotnie, oglądając nowe rabaty ozdobne (rabata różana - tutaj, rabata bylinowa - tutaj). W ubiegłym tygodniu, odwiedziłam go z aparatem aby udokumentować wiosenną odsłonę tego parku.
 
Ogród Krasińskich to dość duży, spokojny i elegancki park. To chyba najlepsze określenia opisujące obraz tego parku po renowacji. Historia ogrodu otaczającego pałac Krasińskich sięga XVII wieku, kiedy powstała tutaj rezydencja magnacka, usytuowana na granicy przedmieść Warszawy. Była to jedna z pierwszych rezydencji, w której dominanta był pałac, a układ barokowego ogrodu podkreślał piękno architektury.
W drugiej połowie XVIII wieku, rezydencja została przekazana miastu i w całości otwarta dla mieszkańców. Warto wiedzieć, że był to pierwszy park publiczny, otwarty dla mieszkańców miasta w nowoczesnym tego słowa znaczeniu. Koniec XIX wieku przyniósł gruntowną przebudowę ogrodu, wykonaną na podstawie projektu Franciszka Szaniora. Podobnie jak w Parku Ujazdowskim i Skaryszewskim, także i tutaj, zaproponował on swobodne, naturalistyczne kompozycje, nawiązujące do ogrodów angielskich.
W ostatnich latach, 2012-2013 przeprowadzono kolejną gruntowną modernizację. Usunięto część drzewostanu, co wywołało liczne protesty nie tylko mieszkańców. Ostatecznie, w najnowszej wersji, park stał się jasny, przejrzysty, a zachowane stare drzewa nadal stanowią szkielet jego kompozycji.
W wielu miejscach, nasadzenia zostały uzupełnione o krzewy ozdobne. Pod okapem liści starszych drzew, stworzono rabaty z niskich bzów, jaśminowców, hortensji. Przy placach zabaw powstały nowe rabaty bylinowe. W moim odczuciu, rewaloryzacja jest bardzo udana, a park jest ciekawym zbiorem różnorodnych roślin: od rozrośniętych, wiekowych egzemplarzy do zupełnie niedawnych nasadzeń.
Warto dodać, że w Ogrodzie Krasińskich, poza dwoma placami zabaw dla dzieci, stworzono, chyba jedyny w Warszawie, wydzielony wybieg dla psów!
 
Ogród Krasińskich leży niedaleko od centrum miasta, a spacer w nim daje możliwość miłego odpoczynku w oazie zieleni. Zapraszam do odwiedzenia!
 
Strona oficjana: Ogród Krasińskich - tutaj
Moje wcześniejsze spacery w Ogrodzie Krasińskich - lipiec 2014, różanka lipiec 2015, rabata bylinowa lipiec 2015
Inne tereny zielone w Warszawie - tutaj

wtorek, 26 kwietnia 2016

Wiosenny spacer w Lesie Bielańskim

Przy okazji 200-lecia UW przygotowano wiele atrakcji dla Warszawiaków. Jedną z nich były przyrodnicze spacery w Lesie Bielańskim, który od lat jest miejscem zajęć dydaktycznych i badań naukowych. Z rozrzewnieniem wspominaliśmy ostatnio, zajęcia z ekologii, które odbyliśmy tam na II roku studiów, okrągłe 25 lat temu!
Nie zastanawiałam się więc długo, ale zapisaliśmy się na spacer przyrodniczy w Lasku Bielańskim. Na co dzień, nie bywamy w tej części Warszawy, była to więc dobra okazja do ciekawego spędzenia czasu w chłodny, kwietniowy poranek. Właśnie kwietniowy początek wiosny jest najlepszym czasem na odwiedzenie lasów liściastych, w których przed rozwinięciem się liści kwitną drobne rośliny runa.
 
Las Bielański podlega ochronie jako rezerwat stanowiący unikalny przykład pozostałości dawnej puszczy ocalałej w granicach Warszawy. Położony jest częściowo na skarpie wiślanej i leżących poniżej terenach zalewowych. W konsekwencji dominuje tutaj drzewostan liściasty, tworzący przede wszystkim łęgi. W ostatnich latach usunięto dawne zabawki z placów zabaw, które włączono w drzewostan i pozwolono na zarośnięcie.
Ostatecznie, w Lesie Bielańskim możemy podziwiać dorodne dęby, graby i wiązy, którym towarzyszą czeremchy i dzikie czereśnie. Ponieważ jest to rezerwat, prowadzi się jedynie prace porządkowe polegające na usuwaniu złamanych drzew zalegających na wygrodzonych ścieżkach. Miejscami możemy mieć wrażenie, że faktycznie jesteśmy w starej, naturalnej puszczy.
Specyfiką lasów liściastych jest szybki rozwój wiosennych kwiatów, które muszą wytworzyć nasiona zanim drzewa wytworzą nad nimi zacieniający parasol z liści. W pośpiechu zatem rozkwitają zawilce, które występują tutaj w dwóch gatunkach. W miejscach wyżej położonych, bardziej suchych, zawilec biały (gajowy, Anemone nemorosa).
Zaś w miejscach położonych niżej, bliżej poziomu Wisły, wilgotniejszych - zawilec żółty (Anemone ranunculoides), który miejscami tworzy zwarte skupiska razem z ziarnopłonem.
Szczególnie nad brzegami rzeczki Rudawki, kwitnie gęsty dywan żółtych drobiazgów: zawilców i ziarnopłonu.
Trudno wyobrazić sobie, że niedługo po przekwitnięciu, ten dywan zniknie, a las będzie bardziej ciemny i smutny. Taka właśnie jest specyfika lasów liściastych...
Lasek Bielański jest wart odwiedzenia, nie tylko przy okazji 200-lecia UW. Więcej informacji o jego  unikalnej przyrodzie znajdziesz tutaj:
 
 
 
 

piątek, 4 marca 2016

Uroczy dwór w Koszutach

W czasie krótkiego pobytu w Poznaniu i okolicach mieliśmy możliwość odwiedzenia wyjątkowego muzeum: Muzeum Ziemi Średzkiej - Dwór w Koszutach, w którego wnętrzach prezentowana jest stała wystawa "Mała siedziba ziemiańska w Wielkopolsce na przełomie XIX i XX wieku".
Dwór w Koszutach zdjęcie
Barokowa sylwetka dworu zatopionego w parku
Dwór w Koszutach to przykład dużego, piętrowego dworu pochodzącego z XVI wieku i przebudowanego w połowie wieku XVIII. Budynek był gruntownie remontowany w roku 1902 i oczywiście, niedawno, gdy po powojennych zniszczeniach przywrócono mu dawną świetność. Jest to jeden z nielicznych przykładów późnobarokowych dworów, rzadkich nie tylko w Wielkopolsce, ale także w całej Polsce.

Wnętrza dworu w Koszutach

We wnętrzach dworu odtworzono układ pomieszczeń i wyposażenie przypominające stan z przełomu wieku XIX i XX. Poszczególne pomieszczenia są bogato wyposażone zarówno w dawne meble jak i drobiazgi. Dzięki temu można mieć wrażenie, że niemalże podglądamy prawdziwe życie dawnych ziemian. Unikalne jest to, że można wejść do każdego pomieszczenia, nie ma sznurków ani parawanów. Po prostu jesteśmy w domu z przeszłości...
Dwór w Koszutach wnętrze
Sypialnia pana domu
Możemy zobaczyć osobne pokoje pana domu, pani domu i dzieci, zaaranżowane tak jakby mieszkańcy jeszcze byli tu przed chwilą. Oczywiście dawne życie rodzinne toczyło się inaczej. Rodzice żyli swoim życie, często osobnym, wcale nie partnerskim. Dziećmi zajmowała się niania, a edukacja odbywała się w jednym z pomieszczeń dworu.
stara lampa
Czy w kryształkach lampy odbija się przeszłość?
Nostalgiczne lampy, wazony, przybory do pisania... Wyposażenie nie jest bezpośrednio zachowanym wyposażeniem tego dworu, pochodzi z różnych okolicznych domów i odzwierciedla dość typowy charakter wnętrz tamtych czasów.
wnętrze dworu w Koszutach
Gabinet pana domu
 Wnętrza dość chłodne i ciemne, więc doskonale czują się tu rośliny, które we współczesnych mieszkaniach nie rosną już tak dobrze. Mamy więc mirt i "żelazne liście" czyli aspidystrę wyniosłą, a pomiędzy nimi rojcisusa (choć historycznie pewnie powinien być bluszcz).
dwór w Koszutach
Babcine rośliny w glinianych doniczkach
W zwykłych glinianych doniczkach urokliwie wyglądają pelargonie i kliwia.
rośliny na oknie
Prostota i piękno

Otoczenie dworu w Koszutach i park dworski

Wokół dworu w Koszutach odtworzono piękny park. Wzorowany jest on na zachowanych opisach, mapach i rycinach z początku XIX wieku. Całe założenie parkowe ma bardzo naturalistyczny charakter. Wydaje się, że ingerencja człowieka jest to niewielka.
dwór w Koszutach
Romantyczna altanka, miejsce do posiedzenia w spokoju, zadumania się...
Jedynie blisko dworu uporządkowano roślinność, wydzielono część użytkową, niewielki sad i romantyczną różankę.
różanka zimą
Latem, latem będzie tu wyjątkowo...
W dalszej części park płynnie przechodzi w las z bogactwem przedwiosennych kwiatów. Wśród opadłych zeszłorocznych liści połyskują ranniki i przebiśniegi.
ranniki i przebiśniegi
Ranniki i przebiśniegi w dworskim parku
W części użytkowej, w zakątku ziołowym, stanął oryginalny pomnik - sylwetka żuka gnojowego.
Odwiedzając tak cudownie zadbaną historyczną siedzibę, mam wrażenie że czas się zatrzymał i wcale nie marzę o powrocie do cywilizacji... Można niemalże usłyszeć jak przed dwór zajeżdżają powozy z gośćmi...
dwor w Koszutach
Przed dworem dwa duże skalniaki.
Wyobrażam sobie jak cudnie musi wyglądać otoczenie tego dworu w lecie i jesienią. Może uda mi się jeszcze tu przyjechać, w innej porze roku...
dwór i park w Koszutach
Mogłabym tu zamieszkać...
 

Strona Muzeum w Dworze w Koszutach tutaj: http://www.koszuty.pl/muzeum.php
Co ciekawe sylwetka tego dworu jest tak harmonijnie piękna, że została umieszczona na jednym z polskich znaczków pocztowych, a także jest odtworzona w Muzeum Miniatur w Pobiedziskach.

niedziela, 7 lutego 2016

Bogactwo życia w Łazienkach Królewskich

Słoneczny niedzielny poranek to dobry dzień na przyrodniczy spacer w Łazienkach Królewskich.  W zawieszeniu między zimą a przedwiośniem, większość drzew i krzewów jeszcze nie rozpoczyna wegetacji. Wśród bezlistnych drzew błyszczą zielenią liście bluszczu i pierwsze, bardzo delikatne niteczki młodej trawy. Tworzy się niesamowity, trochę zamglony krajobraz porannego parku...
Na tle zadbanej zieleni odcinają się parkowe rzeźby. Wiele z nich nawiązuje do XVIII wiecznego założenia parkowego w najstarszej części Łazienek Królewskich.
Moją uwagę zwróciły klasyczne rzeźby przy odrestaurowanym niedawno Amfiteatrze, utrzymanym w stylu końca XVIII wieku.
Poza pięknem architektury i sztuki, moją uwagę zwróciło bogactwo życia w Łazienkach. Ten park jest prawdziwą enklawą zamieszkałą przez wiele gatunków zwierząt. Wiele z nich jest regularnie karmionych przez zwiedzających. Do spacerowiczów podbiegają wiewiórki, podlatują sikorki i inne drobne ptaki, podpływają kaczki i łabędzie. Trzeba mieć przy sobie prowiant nie tylko dla siebie...
Masz dla mnie orzechy? Zjem od razu, albo lepiej, zakopię na potem...
A jeśli nie znajdę, to przyjdę po następne, przyniesiesz więcej, prawda?
Poza wieloma wiewiórkami przybiegającymi do spacerowiczów, miło było obserwować ptactwo wodne. Na częściowo zamarzniętych stawach wygrzewają się na słońcu mewy i podbierające im pokarm kawki...
A nad kanałami spotkaliśmy kolorowe cudeńka - kaczki mandarynki. Te wyjątkowo kolorowe ozdobne kaczki, od niedawna występują w Łazienkach Królewskich. Tworzą niewielkie stado, złożone z kilku par, które z sukcesem co roku wychowują kolejne pisklaki. Co ciekawe, mandarynki łączą się w pary na całe życie, stanowiąc w kulturze dalekiego wschodu symbol wierności. Samce mandarynek są wyjątkowo kolorowe. Kontrastowe zestawienie rudo-czarnego tułowia z kolorowymi dodatkami na skrzydłach i głowie tworzą cudowny obraz ptaka, jakby nierealnego...
Te piękne samce są zdecydowanie bardziej kolorowe od szarych samiczek. Wydają się być świadome swojej gracji gdy w barwnym stadzie przekrzykują się na brzegu strumyka...
A szare i eleganckie panie mandarynki patrzą ze spokojem na popisy swoich partnerów. Wybranek pozostanie z nimi do końca życia, nie zmieni partnerki, nawet jeśli "wpadnie jej w oko"...
Zimowy czy bardziej wiosenny park jest pełen życia. Życie ptaków i ssaków toczy się tutaj nieustannie, momentami widoczne, a momentami skryte przed naszymi oczami. Przy tak łaskawej pogodzie warto znaleźć chwilę by je podejrzeć z bliska...
Bardzo ciekawe zestawienie informacji o ogrodach Łazienek Królewskich i ich mieszkańcach jest na oficjalnej stronie tutaj.
 
 
 

wtorek, 19 stycznia 2016

Warszawa i mosty

Ostatnia mroźna sobota była dobrym dniem na niezwykle ciekawy ptasi spacer (więcej tutaj). Trasa spaceru wiodła pod warszawskimi mostami, na praskim, bardziej dzikim brzegu Wisły.
Poza różnorodnymi wrażeniami typowo przyrodniczymi, była to dla nas także dobra okazja do obejrzenia naszego miasta z innej niż zwykle perspektywy. Przejeżdżając codziennie przez mosty, nie zastanawiamy się jak one wyglądają z poziomu rzeki...
...albo od strony "podmościa"...
Przyznam, że miałam w oczach bardzo tradycyjny rysunek sylwetki lewobrzeżnej Warszawy, bliższy dawnym rycinom...
Zwłaszcza patrząc na Stare Miasto można mieć wrażenie, że nic się nie zmieniło na przestrzeni ostatnich kilkuset lat...
 
 A przecież, w kolejnej linii zabudowy pojawiły się nowsze i starsze budynki, które wyraźnie zmieniły tę panoramę. Patrząc z oddali, kamieniczki wydają się być posadowione u stóp wieżowców i Pałacu Kultury i Nauki. A niegdyś górująca nad okolica wieża Zamku Królewskiego wpisuję się w niewielka lukę wśród wysokościowców.
A na prawym, praskim brzegu Wisły poplątane konary topól kontrastują z idealnie prostymi liniami nowoczesnego mostu Świętokrzyskiego, którym przejeżdżam prawie codziennie.
Podobno dla urozmaicenia życia należy chodzić (jeździć) do pracy różnymi trasami. Dla nas taki spacer, w centrum miasta, choć zupełnie inaczej, na pewno był wielkim urozmaiceniem...

niedziela, 10 stycznia 2016

Spacer leśny na poczatek 2016 roku...

Wolne do w okresie Świąteczno-Noworocznym upłynęły nam leniwie i domowo. Spacerowaliśmy w parku Skaryszewskim (tutaj) i lasach nad rzeką Świder (tutaj). Te ciekawe spacery opisałam na moim blogu Barwy Ogrodu, zapraszam do opowieści - linki powyżej!
Mroźny pierwszy weekend Nowego Roku był dla nas kolejnym weekendem spacerowym, znów w naszych okolicach, tym razem leżące bardzo blisko lasy w okolicach Otwocka, a dokładniej Rezerwat Torfy.
Rezerwat Torfy obejmuje jezioro, które powstało w zagłębieniu, z którego niegdyś wydobywano torf. W naszych okolicach jest wiele bagnisk i torfowisk (np. bagno Całowanie), które w różnym stanie dotrwały do czasów współczesnych. Jezioro Torfy (opis tutaj) otoczono ochroną, głównie dlatego, że stało się ostoją dla kilku ciekawych gatunków płazów, gadów i ptaków. W okolicy gniazdują nawet żurawie, co jest rzadkością w tak bliskiej okolicy od Warszawy.
W zimie jest to popularne miejsce spacerowe, także dla rodziców z dziećmi dokarmiającymi ptaki. Przy brzegu zbiornika jest wytyczona ścieżka edukacyjna i miejsca z karmnikami. Przygotowano także informacje dotyczące rozsądnego dokarmiania ptaków dzikożyjących.
Całkowicie zamarznięta tafla jeziora przypomina mi grubą szybę, a pod nią, czekająca wiosny osoka aloesowata...
W oddali widać sylwetki łyżwiarzy, a my po prostu spacerujemy...
Spacerujemy patrząc na obrazy, które tworzy natura. Nad lodem, pod lodem. Tydzień temu wszystko zmrożone, wkrótce znowu rozmarznie...
A na pniach porosty- tym "pionierom roślinności" nic nie zaszkodzi, zawieszają wegetacje do wiosny i już ....

Więcej zdjęć i opowieść o lesie napisana ponad 100 lat temu tutaj, zapraszam!