poniedziałek, 25 czerwca 2012

Prawdziwa puszcza

Często bywam w różnych lasach, puszczach, borach. Tym razem spędziłam weekend w prawdziwej, prastarej puszczy- w Puszczy Białowieskiej. Wiele atrakcji, wiele aktywności, prawie jak urlop a nie weekend.
Ale największe wrażenie od zawsze robi na mnie Puszcza Białowieska. Zmęczona nadmiarem nazw w czasie studiów, teraz z zapałem powtarzałam cechy odróżniające grab od wiąza i opisujące wszystkie inne stworzonka, które były w zasięgu wzroku...
Jeśli chcecie być w prawdziwym, różnorodnym lesie, między ogromnymi drzewami, odwiedźcie Białowieżę. Tutaj widać i piętra lasu i rozkład starych drzew i ogrom mszaków i grzybów.

Aspekt letni jest po prostu zielenią.

Zielenią oczek wodnych w olsie. I paproci.

I liści przemieszanych krzewów i drzew.

A o żubrach - przy następnej okazji ...

niedziela, 17 czerwca 2012

Przed wakacjami...

Koniec czerwca to ostatni moment, żeby znaleźć spokojne miejsca na Suwalszczyźnie. Jeszcze nie ma wczasowiczów, turystów, kolonii, hałasu.
Jeszcze można po prostu spacerować.
Dziś zatem czerwcowy spacer. Trochę nostalgiczny.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Biebrza zielona

Nadrzeczne łąki nad Biebrzą przyciągają miłośników przyrody o każdej porze roku.

W ostatnim tygodniu po raz kolejny przejechałam wzdłuż rzeki po zachodniej stronie. Po tej stronie jest tylko jedna wieża widokowa, z widokiem po prostu na łąki.

W początkach lata łąki są jeszcze żywo zielone.
Posiedzieliśmy chwilkę obserwując rybitwy, mewy i bociany.
Jeśli jeszcze nie byliście nad Biebrzą, wybierzcie się tam koniecznie!

piątek, 1 czerwca 2012

Dawna Suwalszczyzna...

Znowu troszkę nostalgii...
Z dala od głównych ośrodków turystycznych na Mazurach i Suwalszczyźnie można znaleźć spokojne wsie, gdzie siedlisk niewiele, nawet nie ma kościoła, a domy sa takie jak wiele lat temu...

Pewnie niedługo już i ich nie będzie, tak jak odeszli dawni mieszkańcy.

Ostatnie, wyjątkowo chłodne dni maja spędziłam znowu w drodze, między wioskami i miasteczkami północno-wschodniej Polski.

Warto tam jeździć, zwłaszcza poza sezonem. Warto patrzeć, zatrzymywać ten obraz, zanim odejdzie...

A na jeziorach spokój.

wtorek, 29 maja 2012

Pałac w Sobieszynie nad Wieprzem

Przejeżdżając przez Sobieszyn nad Wieprzem, zauważyłam duży kompleks starych zabudowań gospodarczych, a między nimi kasztanową aleję prowadzącą do zniszczonego pałacu.
Jest to miejscowość o niezwykle ciekawych dziejach, należała bowiem do rodziny Jana III Sobieskiego (właśnie z Sobieszyna), w kolejnych latach zmieniała właścicieli, a na przełomie wieków XVIII i XIX przeszła w ręce rodu Kickich. O dawnej świetności świadczą m.in. nazwiska architektów- projektujących posiadłość: budynki gospodarcze - Henryk Marconi, zaś pałac otoczony angielskim ogrodem - Piotr Aigner.

Hrabia Kajetan Jan Kanty Konstanty Kicki był jednym z nielicznych magnatów polskich, który cały swój majątek testamentem przekazał na rzecz Towarzystwa Osad Rolnych i Przytułków Rzemieślniczych.
Wokół niszczejącego pałacu pozostały budynki gospodarcze.

Niegdyś wzorcowo zaplanowane stajnie, obory i czworaki, są ciągle wykorzystywane, ale sprawiają bardzo smutne wrażenie.

Wielka szkoda, że tak wspaniały majątek, nie znalazł opiekuna, który mógłby przywrócic mu dawną świetność.

poniedziałek, 21 maja 2012

Starorzecza nad Wisłą

Połowa maja to wspaniały czas, gdy wszystko zieleni się i rozkwita. W drodze do Puszczy Kampinoskiej skręciliśmy nad Wisłę, nad starorzecza, które o tej porze roku są pełne kwiatów.

U stóp szeroko rozgałęzionych topoli powstały zaciszne stawy, rozlewiska i wilgotne łąki. W maju mają one kolor jaskrawo-jaskrowo żółty.

Gdzieniegdzie widać żywokosty w pełni rozkwitu.

Ich intensywnie wybarwione fioletowo-gencjanowe kwiatostany przyciagają tłumy owadów.
Fantastyczne i bardzo kontrastowe zestawienie: fioletu żywokostów i żółci jaskrów. A kilka kroków dalej spokojnie płynąca Wisła. A między letnimi obłoczkami przelatują mewy, rybitwy i bociany.
Leniwe, prawie letnie, sobotnie popołudnie nad rzeką.

niedziela, 13 maja 2012

Zagubieni nad Gopłem

Kolejna sobota - deszczowo na wschodzie Polski, na zachodzie - obiecują przejaśnienia. Jedziemy więc nad Gopło. Sprawnie i szybko dojeżdżamy w okolice Konina, odwiedzamy Licheń.

Po chwili kierujemy się do Kruszwicy, planując przejechanie Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia.

Jest pięknie, Gopło lśni przed nami, jedziemy polną drogą, nie zważając na zdziwione miny mieszkańców. Docieramy do punktu widokowego - posąg nibyprasłowiański z żelbetem wystającym gdzie niegdzie patrzy w cztery strony świata.

Ruszamy dalej, drogi nie są oznakowane - w którą jechać? nie wiadomo... mija nas zdziwiony traktorzysta i po chwili już wiemy- ta droga jest ślepa, wracamy więc skręcając w alternatywną, ale cóż, ta też jest ślepa... Na końcu drogi - prawie opustoszałe gospodarstwo, psy szczekają, linia elektryczna nie idzie dalej, trzeba zawracać...
Zostawiamy więc za sobą nieoznakowane drogi parku krajobrazowego, wracamy, wracamy. Przed nami główna droga do Kruszwicy, jednego z najstarszych polskich miast. W wieczornym słońcu majestatycznie wygląda romańska kolegiata, nad brzegiem jeziora, w otoczeniu kasztanowców.
Musimy zaplanować weekend słowiański w Wielkopolsce, tak rzadko odwiedzamy ten region Polski.